Jarosław Kołodziejczyk o grze w europejskich pucharach – wywiad

Jaroslaw KolodziejczykJarosław Kołodziejczyk prezesem Piasta został niespodziewanie. Jeszcze trzy  lata temu bowiem z piłką nie miał nic wspólnego. Czy się to jednak komuś podoba czy nie, to za jego kadencji, najpierw jako wiceprezesa, Piast powrócił do Ekstraklasy, a w zakończonym niedawno sezonie niebiesko-czerwoni wywalczyli historyczny awans do europejskich pucharów. To zaszczyt, ale i odpowiedzialność. Jak Piast przygotowuje się do gry w pucharach, jakie szanse zdaniem Jarosława Kołodziejczyka mają  gliwiczanie w  tych rozgrywkach. Z kim chciałby się zmierzyć Piast  w tych rozgrywkach?

 

Dariusz Ostafiński (Przegląd Sportowy) – Piast przed historycznym wydarzeniem, jakim jest występ w europejskich pucharach, a pan? Nerwowo przygryza palce, czy też spokojnie sobie czeka na ten pierwszy mecz?

Jarosław Kołodziejczyk: Ja to w ogóle jestem najspokojniejszym człowiekiem w klubie. Inni się denerwują, z wypiekami na twarzy mówią o ceremonii losowania, bo chcieliby tam być. Absolutnie się im nie dziwię, bo to będzie duże wydarzenie. Zwłaszcza dla Piasta. Bardziej jednak czekam na nasz pierwszy pucharowy mecz, bo wtedy wielki futbol zagości w Gliwicach. Zobaczymy, jak sobie poradzimy. Wiele się jednak po tych rozgrywkach nie spodziewam.

P.S. Sukces przyszedł nie w porę?
Jarosław Kołodziejczyk: Sukces zawsze przychodzi w porę, ale trzeba być realistą. Jesteśmy kopciuszkiem, bo nie mamy tytułów ani żadnych punktów w rankingu, a poza tym drużyna jest w trakcie przebudowy. Jest więc wiele znaków zapytania. Na pewno więcej niż w przypadku takiej Legii, która potężnie się zbroi przed eliminacjami do Ligi Mistrzów. Z tego co słyszałem warszawianie zwiększyli budżet o prawie dwadzieścia procent. Nas jednak na podobne wzmocnienia czy ekstrawagancje nie stać.

P.S. To na co was stać?
Jarosław Kołodziejczyk: Nie wiem, bo nie mamy żadnego doświadczenia europejskiego. Gdybyśmy choć raz zagrali w pucharach, to bym wam odpowiedział, bo też wiedziałbym, z czym się to je. Gdzieś tam jednak jest jakaś nutka optymizmu, bo jednak w trakcie przygotowań graliśmy z paroma zespołami o uznanej marce. I nikt nam nie strzelił pięciu bramek, w żadnym z tych spotkań się nie skompromitowaliśmy. Z Metalistem Charków to nawet zremisowaliśmy w trakcie zgrupowania w Hiszpanii, a rywale chcieli nam zapłacić za to, żebyśmy przedłużyli nasz pobyt o kilka dni. Powiedzieli, że wyłożą za hotel, bo bardzo spodobało im się nasze granie i chcą się z nami zmierzyć raz jeszcze. Do rewanżu nie doszło, ale to miłe, że tak znaczący przeciwnik docenił naszą klasę.

P.S. Włodzimierz Lubański powiedział nam jednak niedawno, że w Polsce nie ma drużyny gotowej do gry w Europie. Zresztą naszym zespołom przytrafiały się już w pucharach wpadki choćby z Kazachami, Estończykami czy Azerami.

Jarosław Kołodziejczyk: To jest bardzo przykre, dlatego wolałbym, żebyśmy wylosowali najsilniejszego rywala, ale jednak z Europy Zachodniej. Kibice przyjdą, widowisko będzie, a poza tym zarobimy trochę pieniędzy na sprzedaży praw medialnych. Ekonomicznie i wizerunkowo opłaci nam się grać z kimś mocnym z zachodu, choć jak przyjdzie nam lecieć na wschód, to płakał nie będę. Puchary tak czy inaczej są wydarzeniem.

P.S. A wstydu Piast nie przyniesie? W kręgach menedżerskich mówi się, że w Gliwicach nie zbudują dobrej drużyny, bo uparli się, żeby nie dawać zawodnikom pensji większych niż 20 tysięcy złotych brutto.

Jarosław Kołodziejczyk: Może pan śmiało napisać, że za trzy lata tak się będzie płaciło w całej Polsce. Dlaczego? Bo wtedy wszyscy zrozumieją, że ci nasi piłkarze nie są więcej warci. Zresztą czy 20 tysięcy to jest mało? Generalnie menedżerowie zapomnieli dodać, że można w Piaście zarobić więcej, ale jak się gra i drużyna zdobywa punkty. Mamy bowiem taki zwyczaj, że płacimy za efekty, a nie za to, że się jest na liście płac.

Cały wywiad  w papierowym, weekendowym  wydaniu Przeglądu Sportowego

7 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
scorpio

http://www.youtube.com/watch?v=VNKVCDI6axM
Kiedyś nie miałem przekonania do trenera Brosza.
Zmieniam zdanie. Bardzo fajnie mówi.

scorpio

I jeszcze jedno. Oleksy , niestety , odchodzi:
http://sportslaski.pl/oleksy-wroci-do-zaglebia-lubin-i-ma-miec-dziesiec-razy-wieksze-zarobki,sport-slaski,45711,info.html

Z tą pensją w Piaście oczywiście Sport przesadza. Oleksy grał praktycznie w każdym meczu, czyli oprócz pensji pozbierał z boiska premie na kilkadziesiąt tysięcy.
Czyli nie miał tak źle.
Sądzę, że Paweł robi błąd. Jego wartość po P.E wzrosłaby. A tak, jak Kamil Wilczek, wróci do Piasta za 2 lata ze skulonym ogonem…za darmo.
Życzę Oleksemu jednak sukcesów, choć kasa, powinien to zrozumieć, w życiu jest potrzebna, ale nie najważniejsza.
Zawiódł mnie chłopak!!!.

Piastunka

Przecież mówił, że nie ma nic do powiedzenia, że to Zagłębie decyduje. Może będzie chciał wrócić po zakończonej umowie? Po co miałby wcześniej wciskać kibicom kit, że chce zostać w Gliwicach?

Kibic

Kołodziejczyk poruszył bardzo dobrze temat wypłat zawodników. Moim zdaniem w Piaście nie jest źle bo dochodzą premie. Ale patrząc na inne kluby to nie zawsze wyższa cena idzie w jakość gry. W innych klubach zawodnicy zarabiają 2 a nawet 3 razy tyle co tu ( nie mówiąc o premiach bo u jednych jest u drugich nie ma) a i tak graja słabo. Może jak by większość klubów wprowadziło system taki jak my mamy to zawodnicy mieli by większa motywacje do grania, bo albo grasz są wyniki i zarabiasz albo nie grasz wyników nie ma i ,,głodujesz”.

scorpio

Wielu piłkarzy uważa, że lepszy wróbelek w garści niż gołąb na dachu. Więc wolą mieć podstawową pensje wysoką , a nie liczyć na premie. Tak było w Polonii W. Zarabiali po 30-50 tys./mies.
I typ tropem poszedł Oleksy. Woli mieć z góry zapewnioną wysoką gażę, a nie liczyć na wyniki swojej drużyny. A wyniki drużyny są składowa wielu zawodników. Więc…licz na siebie. Tym bardzie, że Zagłębie jako nieliczny klub w Ekstraklasie jest w pełni wypłacalny. Ma potężnego patrona.

Kibic

A my to co wypłacalni nie jesteśmy? Jesteśmy tak samo jak Zagłębie. I co większość piłkarzy bierze kasę z góry tak jak np w Wiśle Kraków i co zrobili w tym sezonie nic a kasę podostawał każdy. Więc ja sądzę,że jak na nasz poziom piłki w Polsce i tak za dużo piłkarze zarabiają.A sposób Piasta z premiami jest trafny bo zawodnik musi się starać by zarobić na siebie. A przy sytuacji,że większość klubów ekstraklasy ma problem z wypłacalnością to działa na naszą korzyść.

scorpio

Zgadza się, ale nie wszystkim zawodnikom taki układ pasuje. Wolą dostać etat z góry i ewentualnie premie , nie na odwrót. Piast płaci fajnie, ale nie podstawę wynagrodzenia. Podstawa to 1500zł do 15000zł. Reszta to premie pozbierane z boiska. Wielu woli na odwrót, wysoki etat i ewentualnie dodatki za mecz. Przewagą Piasta jest to, że jako nieliczny klub w Ekstraklasie płaci co miesiąc bez żadnego haloooo. Inni ryzykują , jak było np. w Polonii W., wysokie zarobki, ale na papierze. Piast jeszcze ma te przewagę, że gra w P.E, gdzie można się wypromować. Jednak nie do wszystkich to trafia. Wolą grać byle gdzie, byle mieć dużą kasę.
Przykład Oleksego. Jakby się uparł, to Zagłębie nie utrzymało by go. Po co w klubie zawodnik, który nie jest zainteresowany grać w tym klubie. Lepiej go sprzedać, bo za pół roku wygasłby mu i tak ten kontrakt i podpisał by kontrakt z każdym klubem za free.
Oleksy, ku mojemu zdziwieniu, popatrzył na kasę.
System płacowy w Piaście jest wręcz IDEALNY. Ale nie wiem, czy się na dłuższą metę sprawdzi. Już Ruben woła znowu o podwyżkę(na wiosnę wywalczył-jak wszyscy Hiszpanie w Piaście- lepszy kontrakt niż Podgór). Za co ?. Za marna grę na wiosnę?