Piast zajmując czwarte miejsce w tabeli Ekstraklasy i awansując do europejskich pucharów osiągnął największy w historii sukces. Po ostatnim meczu nie było jednak widać radości zarówno na twarzach klubowych działaczy jak i zawodników. Nie odbyła się też planowana feta. Złości nie krył również kapitan Piasta – Tomasz Podgórski, który na pytanie o wysokość premii za czwarte miejsce, odpowiedział, że to wewnętrzna sprawa klubu, choć jeszcze nie dawno chętnie mówił o zawiłym dość regulaminie nagradzania. Gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.
T-Mobile Ekstraklasa nagradza ekstra premią tylko trzy pierwsze zespoły. W poprzednim sezonie mistrz otrzymał 2 mln ekstra premii, wicemistrz Polski dostał 1,25 mln zł, a trzeci zespół 750 tys. zł. Gdyby Piast zajął trzecie miejsce, to jeszcze mógłby liczyć na 190 tys. zł za wyższą lokatę w tabeli z puli Canal+. Zawodnicy też mieli obiecaną dodatkowa premię za trzecią lokatę w wysokości mln zł. W sytuacji jednak, kiedy do klubu nie wpłyną pieniądze za podium tej nagrody nie dostaną.
Niedosyt jest więc ogromny, bo do szczęścia zabrakło tylko jednego gola, który przełożyłby się na jeden punkt potrzebny do zajęcia trzeciego miejsca. Sportowa złość może być jeszcze większa, bo na trzecim stopniu podium usadowił się Śląsk Wrocław, a więc zespół, który dwukrotnie w sezonie musiał uznać wyższość Piasta.
Nie oznacza to, że drużyna nie została nagrodzona za bardzo dobry wynik. Każde zwycięstwo, remis i wyższe miejsce w tabeli było premiowane. Trenerzy w przypadku zajęcia tak wysokiej lokaty, mieli też zagwarantowaną w umowie podwyżkę kontraktów.
Źródło własne






















Teraz wszyscy płaczą,że uciekło 940 tys złotych. Trzeba było cisnąć Bełchatów na maksa a nie po 2 i 3 bramce chodzić po boisku. Sorry chłopaki ale sami oddaliście ten mecz.
Nie, to nie wina braku zaangażowania czyli ochoty na podzielenie się milionem złotych. Piłkarze nie są debilami ani takimi krezusami, żeby nie pobiegać przez 90 minut po kilkanaście – kilkadziesiąt tysięcy premii. Po prostu z meczu na mecz słabł skład. Sypały się czerwone i żółte kartki oraz karne. Zawodnicy Piasta przeskoczyli w tym sezonie ze dwa szczeble – za szybko jak na ich poziom. No więc coś się musiało nie udać, choć udało się tak wiele. Byli o krok od sowitej premii, ale to jest sport dzisiejszy. Żaden sekretarz nie zadzwonił i nie przekazał działaczom „wytycznych”, co do końcowego wyniku. To wspaniale.
Niech pytają o kasę genialnych skautów, którzy zatrudnili piłkarzy na poziomie Polaka, Mido i Docekala…
I tak trzeba się cieszyć. Kasa co prawda przeszła koło nosa ale jak się postarają to się odkują w LE. Ekstraklasa na wesoło http://krotkapilka.pl/artykul,placzemy_za_ekstraklasa_ze_smiechu,655