Paweł Oleksy – karny, gol i czerwień

pawel-oleksyGdyby Paweł Oleksy nie zobaczył w pojedynku  ze Śląskiem Wrocław czerwonej kartki, mógłby śmiało pretendować do piłkarza meczu. Pewny w destrukcji, jak zawsze dobrze podłączał się do akcji ofensywnych, Wywalczył rzut karny, który wykorzystał Ruben Jurado i jeszcze sam strzelił gola wyprowadzającego Piasta na 2:1.  – Niewątpliwie ten  rzut karny, a jeszcze czerwona kartka, która wyklucza mnie z następnego meczu zepsuła mi nastrój świętowania. To boli, bo chciałbym grać jak najwięcej i pomóc drużynie w każdym spotkaniu – tak skomentował tą niefortunną interwencję Oleksy.

Zanim jednak do tego doszło, obrońca Piasta wywalczył rzut karny, ale dla swojej drużyny – Praktycznie widziałem już piłkę w siatce. Wystarczyło tylko dołożyć głowę, ale któryś z zawodników Śląska po prostu mnie  popchnął. Ja wątpliwości nie mam,  karny jak najbardziej zasłużony – opisuje tą sytuację zawodnik.

Jedenastkę na gola zamienił Ruben Jurado, choć Gikiewicz wyczuł jego intencję – Widziałem na video jak Ruben strzela karne, stąd decyzja, aby pójść na prawo, zabrakło niewiele – tak widział to bramkarz Śląska.

Niedługo po wyrównaniu, Oleksy wykorzystał błąd Waldemara Soboty, przejmując piłkę,  z którą popędził w kierunku wrocławskiej bramki,  strzelając po tej akcji swojego pierwszego gola w Ekstraklasie – Chciałem po krótkim rogu uderzyć, bo widziałem, ze Gikiewicz tą część bramki odsłonił i udało się, wpadł gol – mówi autor bramki.

Goście nie rezygnowali jednak z odrobienia straty. W 74 min Cetnarski wyprzedził Oleksego, ten chcą go zatrzymać zahaczył go. Gracz Śląska wykorzystał to, przewrócił się, a że arbiter uznał,  że był faul, Pawel-Oleksybigpodyktował dla wrocławian jedenastkę, a obrońcę Piasta ukarał czerwoną kartką.  Nie za to jednak Oleksy miał pretensje do sędziego –   Żal jednak, że zawodnicy Śląska wcześniej nie zachowali się  fair i nie wybili piłki, gdy Tomek Podgórski leżał na murawie. Sędzia też wtedy nie przerwał gry. Stąd wzięła się ta sytuacja i czerwona kartka. Natomiast w  pierwszej połowie, gdy zawodnik Śląska  leżał na murawie, a Adrian Klepczyński miał sytuację bramkową, arbiter przerwał mecz. – Tak tłumaczył swoje postępowanie obrońca z Gliwic.

Gdy prokuruje się sytuację po której pada wyrównujący gol i jeszcze osłabia się drużynę, można nie tylko się zdenerwować – Dużo myśli mi się wtedy kłębiło. Przede wszystkim złość, ale wierzyłem, że chłopaki przynajmniej dociągną remis do końca. Wtedy brałbym taki wynik w ciemno. Ale gdy  Radek Murawski wszedł z ławki i załatwił sprawę na naszą korzyść, to przyznaję, że kamień spadł mi z serca – zdradza Oleksy.

Wygrana ta pozwoliła Piastowi prześcignąć wrocławian w tabeli – Zostawiliśmy dziś dużo zdrowia na murawie. Byliśmy zespołem lepszym i zasłużenie wskakujemy na podium. Z czego  bardzo się  cieszymy – przyznaje zawodnik.

Swojego pierwszego gola 23-latek zadedykował swojej dziewczynie, bo? – Patrycja wspiera mnie na każdym meczu. Dziś chyba przeżywała to spotkanie bardziej ode mnie.

Za kilka tygodni Oleksemu wygaśnie umowa wypożyczenia. Jego macierzysty klub wycenia zawodnika na kwotę 600 tys. zł. Czy po tak dobrym występie, jego wartość jeszcze nie wzrośnie?  – Nie wiem. To już jest poza mną. Ja będę się skupiał na kolejnych meczach. Jestem wciąż  zawodnikiem Piasta co najmniej do końca tego sezonu. Gramy o medale, o europejskie puchary. To jest w tej chwili dla mnie najważniejsze.  Chciałbym zostać w Gliwicach na dłużej, ale jak mówię, to nie tylko ode mnie  zależy – deklaruje zawodnik.

 

 

Opracowanie: Grzegorz Muzia
Foto: Kamil Kwaśniok

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze