Lechia tej wiosny, przed przyjazdem do Gliwic nie przegrała jeszcze meczu. Gdańszczanie liczyli na kontynuowanie tej passy i na to, że zrewanżują się Piastowi za porażkę z pierwszej części sezonu. Nic z tych planów nie wyszło. Gospodarze wygrali w przekonywującym rozmiarze. Nie mógł się z tym pogodzić szkoleniowiec Lechii sugerując, że gra niebiesko-czerwonych miała toporny charakter, a zwycięstwo to przypadek. Marcin Brosz po części zgodził się z tym stwierdzeniem, ale trafnie zauważył, że zdobyte punkty pozwoliły przeskoczyć Lechię w tabeli z czego się bardzo cieszy.
Bogusław Kaczmarek (Lechia)
Najdziwniejszy w tym meczu to jest wynik. Przyjechaliśmy do Gliwic wygrać to spotkanie. Stworzyliśmy wiele sytuacji bramkowych. Brakowało w nich tego ostatniego, albo nawet przedostatniego podania. W krótkim czasie, jeszcze przy wyniku remisowym stworzyliśmy kilka doskonałych okazji. Piłka nożna niestety jest taką niewdzięczną i niesprawiedliwą grą, że jak się nie wykorzystuje szans to się przegrywa 2:0. Była taka akcja, że w przeciągu 15 sekund mieliśmy dwie, albo nawet trzy okazje na strzelenie bramki, a nie wpadła żadna. Doskonałe okazje mieli Wiśniewski, Richardinho, Duda. Piast niczym nas nie zaskoczył, grał toporną piłkę, podniesioną. Po każdej naszej kontrze pachniało bramką. Gdybyśmy pierwsi strzelili gola, to jestem przekonany, że wygralibyśmy kilkoma bramkami. Faul był dla mnie problematyczny. To była walka w powietrzu, ale sędzia zagwizdał rzut wolny. Potem ręka Wiśniewskiego i świetny strzał Podgórskiego. W Gliwicach zagraliśmy niezły mecz, chyba najlepszy w tej rundzie. Mamy 28 punktów i nie załamujemy się, tylko idziemy wytyczoną drogą. Chcemy ogrywać młodych zawodników i to robimy. Mamy 9 młodych chłopców, grających w rożnych reprezentacjach Polski. Gramy o punkty w każdym meczu. gdybyśmy wygrali, mielibyśmy ich 31, a tak Piast wyprzedził nas w tabeli. Brakło zimnej krwi, chłodnej głowy i trochę umiejętności. Jak byśmy pierwsi strzelili, to byśmy wygrali 2-3 bramkami. W polu bezwzględnie dominowaliśmy, ten mecz powinniśmy wygrać.
Marcin Brosz (Piast)
Bardzo cieszymy się z trzech zdobytych dziś punktów z tak dobrze grającym przeciwnikiem. Widać, że Lechia jest drużyną z aspiracjami i budowaną w dłuższej perspektywie czasowej. Nie ukrywam jednak, że bardzo liczyliśmy na przeskoczenie gdańszczan w tabeli po dzisiejszym meczu. Piękna bramka Tomka Podgórskiego jak i pierwszy gol Marcina Robaka. To spowodowało, że wygraliśmy i przesunęliśmy sie w górę tabeli. Bardzo szanuję trenera Kaczmarka i jego zdanie o tym spotkaniu. Jesteśmy tylko beniaminkiem i mamy swój specyficzny styl gry. Ciężko jednak zdobyć 29 punktów, grając toporną piłkę. Często gramy długą piłką na wysokiego napastnika, ale to nie tylko nasz styl. To nie jest model, który my wymyśliliśmy. Tak gra wiele zespołów Europie. Nie mamy możliwości grania w stylu Barcelony. W tym sezonie zdobyliśmy w meczach z Lechią komplet punktów i to potwierdza, że nie był to tylko przypadek. Cieszy mnie ta wygrana tym bardziej, że w ostatnich pięciu meczach raczej ciułaliśmy punkty, a nie zdobywaliśmy je pewnie. Cieszymy się niezmiernie z tak dużej zdobyczy punktowej i liczby strzelonych bramek. Bardzo nas cieszy tez postawa obrony. Ja wiem, że Lechia miała dziś mnóstwo sytuacji, ale zagraliśmy już drugi mecz na zero z tyłu. Co do gry w europejskich pucharach. Cały czas dążymy do tego, aby stadion przy ul Okrzei zapełniał się w jak największej liczbie. Dlatego też gramy piłkę otwartą, nieco ryzykowną. Chcemy, aby coś się u nas działo ciekawego. Na razie chcemy zdobyć jak najwięcej punktów. A co do celów globalnych? – Zostało nam jeszcze trochę tych kolejek. Będziemy wymagać od siebie coraz lepszej gry.





















